Goss. | 27.04.2023 14:15. Katarzyna Bosacka świętuje z mężem 26. ROCZNICĘ. Tak wyglądała w dniu ślubu: "Wszystkiego najlepszego kochanie" (FOTO) 97. Katarzyna Bosacka od lat edukuje Słyszałam, jak obgadywał wczoraj mojego tatę do znajomych, że dziad przychodzi do nas codziennie i siedzi do wieczora. Weszłam z siebie, wyszłam z siebie. Gdy znajomi poszli ja Z życia. "Sypiam z mężem mojej koleżanki i nie mam wyrzutów sumienia. On po prostu jest świetny w łóżku". Klaudia Woźniak. canva.com. Przejdź do galerii. Poniedziałek, 31 października 2022. W życiu nie chodzi tylko o to, żeby się zamartwiać. Trzeba też świetnie się bawić! Grace Gummer, znana z seriali "Mr Robot" czy "American Horror Story: Freak Show", pnie się po szczeblach kariery. Dotąd w tej drodze towarzyszył jej mąż, muzyk Tay Strathairn, z którym wzięła sekretny ślub 3 lata temu. Według informacji amerykańskiego serwisu "TMZ" w poniedziałek do sądu w Los Angeles wpłynął pozew rozwodowy ze Ważne, żebyś mówiła o tym, co ty czujesz i jak ty to widzisz. A nie zarzucała drugiej stronie złej woli. Ważne też, żebyś zapytała teściową o to, jak ona tę sytuację widzi, co czuje. Pewnie nie od razu przestanie ci doradzać i wtrącać się w twoje życie, ale na pewno oczyści to atmosferę. W „Nie martw się, kochanie” widać chęć operowania niepokojem rodem z dreszczowców Jordana Peele’a czy suspensem Hitchcocka. Pojawiają się ujęcia przypominające hipnotyczną dekonstrukcję przedmieść rodem z „Blue Velvet” Lyncha i fabularne cytaty z „Truman Show”. Niestety, wszystkie te odnośniki sprawiają wrażenie Przyszła się z nami przywitać, potem byliśmy u niej na party dla sąsiadów. Na co dzień nasza znajomość ograniczała się do wymiany uprzejmości. Dwa miesiące temu, wyjeżdżając z podjazdu, władowałam się samochodem w pojemniki na śmieci Sary. Wcześniej pokłóciłam się z Mateuszem o jakiś drobiazg. Byłam roztrzęsiona. jWgYG. fot. Adobe Stock, pressmaster Mój mąż jest prawnikiem w dynamicznie rozwijającej się firmie. Mówi, że poprzez sport i ruch najlepiej wypoczywa. Zbyt długo nie usiedzi na miejscu, kiedy nie musi. Ma stresującą i odpowiedzialną pracę, na dodatek cały czas „za biurkiem”, więc to normalne, że chce się trochę rozruszać i dotlenić w wolnym czasie. W wakacje żegluje, pływa kajakiem i uprawia wspinaczkę, a w zimie obowiązkowo jeździ na narty i snowboard. Jesienią i wiosną, jeśli nie wyjeżdżamy na weekend poza miasto, gra w siatkówkę z kolegami z firmy. Paweł nie chce – co często powtarza – wykluczać mnie ze swojego wolnego czasu Powinno mnie to cieszyć, niestety, ja wprost nie znoszę się męczyć! Jedynym sportem, który lubię, jest pływanie; w wodzie nawet zmęczona czuję się świeżo. Ale najchętniej nie ruszałabym się z kanapy. Mój ideał wolnego czasu to kanapa, książka oraz płyta z muzyką klasyczną w odtwarzaczu. Nie jestem ani otyła, ani chora. Jestem szczupłą i atrakcyjną kobietą. Po prostu najlepiej odpoczywam w domu, leniuchując. Natomiast mój mąż ceni sobie wyłącznie aktywny wypoczynek. I to jest właśnie powód coraz liczniejszych sprzeczek między nami… – Nie mów, że nie jedziesz! – rzuca Paweł, przebierając się w strój na rower. – Kochanie, zrozum, czasem w weekend chciałabym po prostu posprzątać, zrobić większe pranie – jęczę. – Szkoda na to czasu! – prycha mąż. – Można to zrobić w ciągu tygodnia. Tyle że ja nie znoszę robić czegoś na łapu-capu, a w tygodniu jestem wykończona po pracy i nie zawsze mam siły. Czuję się jak ofiara emocjonalnego terrorysty! Przychodzi piątek i kiedy moje koleżanki z biura radośnie planują weekend, ja zastanawiam się, jaką to znów walkę stoczę z Pawłem, żeby posiedzieć w domu zamiast znów gdzieś gnać. Zacznie się pewnie rano. On wstanie niemal o świcie i będzie tłukł się po mieszkaniu w oczekiwaniu, aż wstanę. Około dziewiątej mnie obudzi, mówiąc, że śniadanie gotowe. Wstaję więc i sunę rozespana, w szlafroku do kuchni. Kiedy już siedzimy przy stole, radosny mąż roztacza wizję, a właściwie plan na cały dzień. Zacznie na przykład od niewinnej propozycji typu: – Pojedźmy do lasu. Pochodzimy sobie, znalazłem fajny szlak. Mało forsowny. Ja będę próbowała odwieść go od tego pomysłu, mówiąc np., że jest za zimno, że wiatr… On na to odparuje, że w lesie nie wieje, więc problem z głowy. Jeśli ulegnę, to potem będę wlokła się za nim z ponurą miną i obolałymi stopami, wzdychając z nudów. A jeśli to ja mu wyperswaduję wypad i zostaniemy w domu, przez cały dzień będzie mnie prześladować jego umęczone spojrzenie i tęskne popatrywanie w okno. Gdy poznaliśmy się dziesięć lat temu na studiach, nie było takich rozbieżności Jak tylko koleżanki wyjeżdżały do domu na weekend i miałam wolny pokój w akademiku, to romantyczne „sam na sam” było dla Pawła najciekawszą formą spędzania czasu we dwoje. A teraz? Jedźmy gdzieś, ruszmy się! My naprawdę się kochamy. Tyle że coraz częściej zastanawiam się, czy to ma sens. Bo przecież mamy kompletnie inną wizję spędzania wolnego czasu, czyli chwil, kiedy jesteśmy razem. Gdybyśmy mieli dzieci, to te spory byłyby jeszcze ostrzejsze, bo każde z nas inaczej chciałoby im organizować czas. Myślę, że dla dobra dzieci uległabym. Już słyszę tę piosenkę z mojego dzieciństwa: „Biegać, skakać, latać, pływać, w ciągłym ruchu wypoczywać”. I cierpnie mi skóra… Czytaj także:Wiem, że mój mąż pije przeze mnie. Nie odejdę, bo powstrzymują mnie wyrzuty sumienia i miłośćNasza 8-letnia córka zmarła, a moja żona nie umie przejść żałoby. Ciągle szykuje jej ubraniaGdy wygrałem w totka, nagle przypomnieli sobie o mnie wszyscy krewni Temat: kochanie dwoch jednoczesnie- czy to mozliwe, co robic?Witam, jestem w potrzasku. Nie wiem co robic... Wydaje mi sie, ze przekroczylam granice, ktorej nie powinnam, czyli zakochalam sie. Jestem mezatka i problem polega na tym, ze zakochalam sie ale nie w swoim mezu..Historia jest prosta. Okolo 5 lat temu, kiedy bylam w zwiazku na odleglosc z moim mezem, poznalam pewnego faceta. Poczatkowo zupelnie nie w moim typie, wizualnie i mentalnie. Dalam mu swoj numer, czego nigdy nie robie, ale po prostu czulam ze musze to zrobic. Nie umiem tego wytlumaczyc ale tak bylo, oczywiscie od razu poczulam ze tak sie nie robi, co prawda to tylko numer, ale ja bylam z kims zwiazana i takie zachowanie jest nie fair. Po jakims czasie, kiedy nieznajomy wydzwanial i wypisywal z prosba o spotkanie, postanowilam sie zgodzic, z czystej ciekawosci, bez podtekstow. Spotkanie przebieglo szybko, i od razu zorientowalam sie ze to nie jest facet w moim typie. Powiedzialam mu, kiedy sie rozstawalismy, ze wiecej sie nie spotkamy- NAPEWNO. Ale facet nie odpuscil. Wydzwanial, pisal smsy...nie twierdze, ze nie bylo to mile, bo ktora kobieta, slyszac mile slowa na swoj temat, nie czuje sie dowartosciowana...Chcialam zaznaczyc, ze w swoim zwiazku bylam szczesliwa, jednynym mankamentem bylo to ze byl to zwiazek na odleglosc..Dlatego nie chcialam sie z 'wilekim nieznajomym' wiecej spotkac, nie ragowalam na smsy. Nic. Zero odpowiedzi. Sprawa troche ucichla,ale po 2 miesicach, facet znowu pisal, prosil o spotkanie. Postanowilam ze spotkam sie z nim, zeby powiedziec mu i definitywnie dac do zrozumienia, zeby dal spokoj. Spotkalismy sie, na poczatku bylo sztywno, powiedzialam mu, zeby nie pisal- w dosc chamski i niemily sposob, powiedzialam ze z kims jestem i ze po prostu nie mam zamiaru sie spotykac z nim na boku, ze nie jest w moim typie itp. Najwazniejsze jest to ze naprawde tak czulam i bylam pewna tego co mowilam, bez cienia watpliwosci.. on zrozumial, widzialam ze dotarlo do niego. Nie wiem jak to sie stalo, ale potem zaczelismy normalnie rozmawiac, on byl bardzo bezposredni i jakby potrafil mnie przeswietlic, dokladnie wiedzial co we mnie gra. Zadajac pytania trafial w dziesiatke, komentowal, sluchal, az dreszcz przszywal, bo gadalismy jak starzy znajomi, jakbym go znala od sadze zeby robil to specjalnie, bo przeciez nie mozna tak zmanipuliwac rozmowy i sytuacji zeby kogos tak rozszyfrowac, po kilku zdaniach o pogodzie i dupie marynie, bo przeciez tak wygladalo nasze 1 spotkanie. Nie potrafie tego wyjasnic. Zupelnie zapomnialam o czasie jaki mijal, wrocilam wtedy nad ranem, i nawet nie wiem kiedy ten czas minal. Siedzielismy w pubie i gadalismy, tylko tyle. Nie spotkalam sie z nim wiecej, przez nastepne pol roku. Wyslalam maila zeby dal spokoj i poprosilam go zeby do mnie wiecej nie pisal i uszanowal moja decyzje, bo czuje sie z tym okropnie. Odpisal, ze go to boli ale rozumie i ze zyczy mi szczescia w zwiazku, i wiem ze to bylo szczere. Od tamtej pory, nie wiem czemu ale wracal do mnie w myslach, nie moglam o nim zapomniec. Bylam nadal ze swoim mezem, bylam z nim szczesliwa, ale od czasu do czasu w mojej glowie nagle pojawial sie tamten typ. Niestety po pol roku, on znowu sie odezwal i znowu sie spotkalismy, znowu na stopie kolezenkiej. Jak starzy znajomi. Co slychac itp, znowu przyjemnie, szczerze. I pozniej znowu przerwa pol roku, rok. Za kazdym razem ja to urywalam ale po kazdym razie bylo mi coraz trudniej utrzymac dystans. Mialam wrazenie ze sie od niego psychicznie uzaleznilam, myslalam o nim, czulam go, potrzebowalam. Po kadzej przerwie, kiedy spotykalismy sie, czulam jakby minal jeden dzien od naszego ostatniego spotkania. Staralam sie zeby te spotkania byly naprawde kolezenskie, bez zbednych slow, bez zbednej wylewnosci, ale to napiecie miedzy nami, mimo ze ja je hamowalam a on szanowal, wisialo w powietrzu i to sie wyczuwalo. Nie wiem jak to sie stalo, bo przeciez on nie byl w moim typie, i bylam o tym przekonana, alepo kazdym spotkaniu, czulam ze znamy sie lepiej, i bardziej mnie intryguje. Wiem, ze kiedy prosilam zeby sie ze mna nie kontaktowal, ranilam go w jakis sposob, bo on od poczatku znajomosci okresli swoje oczekiwania w stosunku do mnie- zadnej przjazni, bo to by go ranilo a on chce poprostu ze mna byc i jest tego pewny. To trwa juz 5 lat, ja jestem z mezem, on o niczym nie wie, albo udaje ze nie wie, bo przeciez czuje sie ze druga osoba sie oddala... Ja nigdy sie z tamtym facetem nie przespalam, zdarzaly sie dwuznaczne sytuacje, ale ja wtedy po prostu uciekalam, zanim cokolwiek sie stalo. Tlumaczylam mu ze nie potrafie.. Ale przeciez nie jestem ze stali, mysle o nim, ale kocham meza. I naprawde go kocham, jest dla mnie wszystkim. Nie wiem co sie stalo, bylo mi zawsze z nim dobrze, nie wiem dlaczego nagle poznalam tamatego i dlaczego on nie chce zniknac z mojego zycia. Ostatnia przerwa trwala poltora roku i naprawde czulam ze juz wiecej go nie spotkam, ale zlamalam sie. Bylam przygnebiona z powodu problemow rodzinnych i poczulam ze to wlasnie z nim chce prozmawiac, ze jego w tym momencie potrzebuje. Moj maz mnie wspieral , ale czulam ze mowi mi to co chce usyszec, albo po prostu sluchal, nie radzil... czulam jakis brak, ale nie wiedzialam czego. Wtedy peklam i napisalam do Tamtego mezczyzny, i od slowa do slowa, po kilku tygodniach kiedy zwierzylam mu sie ze swoich problemow, poczulam, ze wiem co robic, wiem jak postapic, jak ugryzc problem rodzinny. On sie przejal, doradzil, dzwonil i pytal, przezywal ze mna. Nie wiem co mam robic, bedac z mezem coraz czesciej czuje ze chcialabym byc z tamtym. Kiedy jestem z tamtym, chce od niego uciec, bo czuje ze to nie jest facet, z ktorym moglabym sie zwiazac. Czuje sie maksymalnie rozchwiana emocjonalnie i naprawde nie wiem co robic. Czy tamten facet to jest cos wyjatkowego? nie umiem odpowiedziec na najprostsze pytania, wydaje mi sie ze kocham ich obu. Zastanawiam sie czy nie poznalam tamtego, zebym zrozumiala ze moj maz to nie to? nie wiem, co o tym myslicie??? z mezem mam 2 dzieci,mam od paru lat kochanka z którtym jedno dziecko wychowuje je bywa w domu raz w tyg bo sie klucimy,nie ma pozycia malzenskiego,kochanek bywa u mnie pare razy w tyg jest czuly cieply zajmuje sie dzieckiem ,pomaga w moge na niego liczyc,a z mezem nie dogadujemy sie .jest dla dzieci oslchly nerwowy przez szanuje wie ze jedno dziecko nie jest wiem czy powinnam dalej spotykac sie z kochankiem,kocham go bardzo KOBIETA, 31 LAT ponad rok temu Jak radzić sobie z kryzysem? Szanowna Pani, widzę, że czuje się Pani kompletnie zdezorientowana. To jak wygląda obecnie Pani życie, jakie relacje pani tworzy, jest odbiciem pani świata wewnętrznego, gdzie różne, często sprzeczne ze sobą emocje próbują dojść do głosu a Pani sama nie wie co właściwie jest dla Pani dobre. Zachęcam Panią do skorzystania z psychoterapii (szczególnie rekomenduję podejście Metasytemowe), gdyż samemu trudno jest sobie pomóc. Psychoterapia pozwali odkryć, czego naprawdę Pani pragnie i na czym/na kim Pani zależy. Będzie Pani mogła w końcu zatrzymać się na chwilę, wziąć oddech i spojrzeć na własne życie z nowej perspektywy, tak aby nie musiała Pani wiecznie się miotać i szukać własnego miejsca. Nigdy nie jest za późno na zmianę, wystarczy tylko mieć motywację i zrobić ten pierwszy krok. Pozdrawiam, 0 Dzień dobry! Sytuacja jest skomplikowana dla wszystkich Państwa (zarówno dla Pani, jak i dla obojga mężczyzn oraz dla dzieci), zachęcam więc do osobistej konsultacji z psychologiem i rozważenie podjęcia psychoterapii. Pozwoli to wspólnie przeanalizować, jakie są plusy, a jakie minusy obecnej sytuacji, z jakiego powodu Pani w niej pozostaje, a jakie są możliwe opcje zmiany. Być może z czasem świadomie dojdzie Pani do wniosku, że jest możliwa poprawa relacji z mężem i odbudowanie tego związku - a może nie ma na to szansy i warto rozważyć możliwości związane z rozstaniem lub rozwodem z mężem i (być może) z czasem stworzeniem nowego stałego związku. Pozdrawiam! 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Relacje z mężem i kochankiem – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Czy powinnam spotykać się z kochankiem? – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Zdrada w związku i ciąża z kochankiem – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Problemy z relacją z mężem – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski Relacja z byłym kochankiem – odpowiada Mgr Magda A. Pytlok Problem w relacjach z mężem 6 lat po ślubie – odpowiada Mgr Joanna Krysiak Problemy ze współżyciem i relacją z mężem – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Jak nawiązać relację z kochankiem? – odpowiada Mgr Bożena Waluś Relacje z mężem i trudne dzieciństwo – odpowiada Mgr Joanna Wantuch W jaki sposób naprawić relacje z mężem? – odpowiada Mgr Bożena Waluś artykuły Dzień dobry! Rozstanie, odejście od męża/ żony zawsze jest dużym kryzysem dla obojga i nie można całkowicie uniknąć, oszczędzić sobie wzajemnie naturalnego stresu czy bólu. Nie sposób odejściem "nie zranić męża". Nie mniej jednak można rozstać się mądrze, przemyślanie, rozsądnie. W swoim pytaniu wspomina Pani głównie o niechęci, obrzydzeniu do seksu, że bliskość męża nie sprawia Pani przyjemności itp. A jak układa się między Państwem w innych sferach życia? Być może kryzys seksualny "rozlał się" na Pani ocenę męża i małżeństwa również w innych sferach, mimo że nie układa się w nich tak najgorzej? Warto to sprawdzić, ponieważ może to być szansą zarówno na poprawę związku, jak i dobre rozstanie. Warto też przeanalizować, skąd, kiedy i w jaki sposób pojawiła się Pani niechęć do męża. Z listu wynika, że ma Pani czworo dzieci, więc od kilku lat jest nieustannie w ciąży lub w połogu. To ogromny wysiłek, który przekłada się zarówno na kondycję fizyczną, jak i psychiczną kobietą. Warto sprawdzić, w jak dużym stopniu wpływa na Pani obecną decyzję. Polecam wspólne wybranie się z mężem do psychoterapeuty. Psychoterapia pary może zmierzać nie tylko w kierunku ratowania i poprawiania związku, ale także przechodzeniu przez rozstanie i rozwód. Pozdrawiam! napisał/a: izunia9004 2011-07-28 14:54 Witam. Jestem z mezem juz 5 lat i kochamy sie tylko w pozycji klasycznej, co ostatnio powoduje sprzeczki poniewaz moj maz woli inne pozycje probowac a a ja nie. Ja dosc specyficznie patrze na takie gry moim zdaniem to jest tzn inne pozycje sa dla mnie tak jakby partner nie mial szacunku do kobiety, boje sie czasem ze podczas stosunku w innej pozycji moze sobie pomyslec ze jestem "prostytutka"tzn niektore pozycje sa dla mnie tak jakby zarezerwowane dla nich. tak sama jest z gra wstepna nie lubie jej, dla mnie to glupie jest i smieszne co denerwuje meza, czasem mu sie nie dziwie. Mial moze ktos podobny problem, nie wiem co robic, aha czasem tez boje sie pokazywac mezowi nago tzn on bardzo chce i jest zly gdy ja sie tak krepuje, nie dal mi otczuc nigdy ze mu sie nie podobam. poprostu ja w czasie stosunku chce sie czuc bezpieczna, i taka "schowana"w jego rmionach. a mysle tez ze chcialabym tez cos zrobic dla niego nawet tekie gry badz inne pozycje ale gdy juz dochodzi do tego od razu sie wycofuje bo wydaje mi sie to glupie. maz mowi mi ze jesli mamy do siebie zaufanie i szanujemy sie to nie powinno byc problemu ale ja mimo to sie boje ze on moze sobie tak o mnie pomyslec....co mam robic??? napisał/a: lagnieszkal 2011-07-28 15:27 Myślę że jesteś skromną kobietą i nie "w Twoim stylu " są różne zabawy erotyczne, ale spotykam się z tym pierwszy raz, zazwyczaj z tego co wiem pary lubią eksperymentować w seksie, a przynajmniej korzystają z różnych pozycji, Gdyby nie pozycja np. od tyłu seks nie sprawiałby mi żadnej przyjemności, bo tylko tak coś czuję. Nie dziwie się mężowi, seks w jednej pozycji od 5 lat....to musi być strasznie nudne. Ja też jestem mężatką i ze swoim mężem podczas jednego stosunku przerabiamy kilka pozycji ,na stojąco, na siedząco, na leżąco , poprostu jak tylko się da. Myślę że mąż nie pomyślałby o Tobie jak o prostytutce, tylko jak o swojej pięknej,seksownej, oddanej żonie :) JAk mógłby o Tobie tak pomyśleć, przecież jesteś jego żoną!! I nie ma pozycji zarezerwowanych dla prostytutek.... ja nią nie jestem a stosuję wszystkie. Pozycje są dla wszystkich i nikt żadnych nie rezerwował ;) Pozdrawiam i życzę więcej odwagi, myślę że i Tobie się to spodoba :) napisał/a: djfafa 2011-07-28 16:41 izunia9004 napisal(a):Witam. Jestem z mezem juz 5 lat i kochamy sie tylko w pozycji klasycznej, co ostatnio powoduje sprzeczki poniewaz moj maz woli inne pozycje probowac a a ja nie. Ja dosc specyficznie patrze na takie gry moim zdaniem to jest tzn inne pozycje sa dla mnie tak jakby partner nie mial szacunku do kobiety, boje sie czasem ze podczas stosunku w innej pozycji moze sobie pomyslec ze jestem "prostytutka"tzn niektore pozycje sa dla mnie tak jakby zarezerwowane dla nich. tak sama jest z gra wstepna nie lubie jej, dla mnie to glupie jest i smieszne co denerwuje meza, czasem mu sie nie dziwie. Mial moze ktos podobny problem, nie wiem co robic, aha czasem tez boje sie pokazywac mezowi nago tzn on bardzo chce i jest zly gdy ja sie tak krepuje, nie dal mi otczuc nigdy ze mu sie nie podobam. poprostu ja w czasie stosunku chce sie czuc bezpieczna, i taka "schowana"w jego rmionach. a mysle tez ze chcialabym tez cos zrobic dla niego nawet tekie gry badz inne pozycje ale gdy juz dochodzi do tego od razu sie wycofuje bo wydaje mi sie to glupie. maz mowi mi ze jesli mamy do siebie zaufanie i szanujemy sie to nie powinno byc problemu ale ja mimo to sie boje ze on moze sobie tak o mnie pomyslec....co mam robic??? Czy Twój mąż jest Twoim pierwszym partnerem? Byłaś molestowała sexualnie? Masz kompleksy na punkcie własnego ciała? Pochodzisz z katolickiej rodziny? napisał/a: izunia9004 2011-07-29 12:03 Djfafa no jestem troszke otyła kobieta(ludzie mowia mi ze jestem grubej kosci) tzn mezowi to nie przeszkadza ale mi bardzo:(mam strasznie duze piersi co oczywiscie mu sie bardzo podoba;)i glupio mi jest eksperymentowac tzn lubie byc tak jakby ukryta...zdarzalo sie czasem ze byly inne pozycje ale to strasznie malo bo wtedy nie myslalam o tym co robimy i czy mi dobrze tylko czy wszystko jest schowane....wiec jesli nie bylo mi dobrze wole tylko pozycje klasyczna wtedy mniej wiecej brzucha nie widac i jest mi b. moj maz jest moim 1 partnerem jak i ja jestem Jego 1 bylam molestowana. napisał/a: djfafa 2011-07-29 19:54 Więc wg mnie sama sobie odpowiedziałaś na zadane pytanie. problemem są Twoje kompleksy, to że w innych pozycjach mąż będzie Cię widział "dokładnie" czyli np. z pozycji od tyłu grubą pupę, w pozycji na jeźdźca fałdki tłuszczu na brzuchu itp. Dopóki ich nie przezwyciężysz problemem będą dla Ciebie inne pozycje, będzie zwalała na to że jakieś tam pozycje są typowe dla prostytutek. Pomyśl że mąż i tak nie raz widział te fałdki, że je akceptuje i dla niego liczysz Ty się cała a nie jakieś elementy. Nowe pozycje mogą sprawić że polubisz je bardziej niż pozycję klasyczną, dadzą Ci większe doznania których wcześniej nie miałaś i nawet nie wiesz że takie mogą być. Pomyśl też o swoim mężczyźnie, dla niego jesteś ważna ale ważny jest też sex, daj mu coś co sprawi mu większą przyjemność, nie mówię oczywiście zaraz o czymś czego możesz nie akceptować jak np. sex oralny ale choćby "głupią" inną pozycję. Pamiętaj nuda w łóżku nie jeden związek zakończyła przed czasem. napisał/a: m4riusz88 2011-07-30 13:36 ja lubie jak kobieta ma szersze biodra, bo przy pozycji od tylu jest fajny widok, a nie kości. napisał/a: hellen1 2011-08-01 23:24 Pamiętaj, że zachowania w sypialni są wypadkową wzajemnego zaufania, akceptacji i miłości. Jeśli będziesz się skupiała, tak jak pisał Djfafa, na swoich niedoskonałościach nigdy nie wyluzujesz się na tyle, by czerpać przyjemność ze zbliżenia. Rzadko która kobieta nie ma kompleksów, taka już chyba kobieca natura, że "zawsze jest coś do poprawy". Ale męski punkt widzenia jest inny. Jeśli tak bardzo się wstydzisz w sypialni, zacznijcie z mężem od małych kroczków. Np. od masażu ciała, który odpręża a jednocześnie pozwala się przekonać do odkrycia ciała przed drugą osobą. Nie musicie tego robić w pełnym świetle. Po ciemku też będzie przyjemnie. Z czasem oswoisz się z własnym ciałem i zdobędziesz na więcej. A co do pozycji - nie ma zachowań zarezerwowanych prostytutkom. Każdy w seksie pozwala sobie na tyle by nie przekroczyć granic wyznaczonych przez partnera. Nie zastanawiałaś się nad tym, że takie "szufladkowanie" może być w pewnym sensie Twoją obroną przed różnorodnością w łóżku?

kochanie sie z mezem